
Leoś to nasz najstarszy i najbardziej wyjątkowy chłopak. Ma między 11 a 13 lat i jest adoptowanym pomeranianem, który od samego początku skradł nasze serca.
Gdy do nas trafił, był bardzo zaniedbany – fizycznie i zdrowotnie. Choruje m.in. na alopecję i ma za sobą długą drogę pełną badań, diagnoz i leczenia. To był dla nas duży koszt – emocjonalnie i finansowo – ale ani przez chwilę nie żałujemy. I gdyby trzeba było, zrobiłybyśmy to wszystko jeszcze raz!
Bo Leoś odwdzięcza się za wszystko… całym sobą.
To najspokojniejszy pies, jakiego znamy. Delikatny, czuły, kochający – taki, który tuli się duszą. Uwielbia ludzi, kocha inne psy i daje z siebie tyle miłości, że czasem same nie wierzymy, jak wiele można pomieścić w tak małym ciałku.
Jest z nami już jakiś czas i już jest dobrze! W końcu stabilizacja. Ma swój bezpieczny dom, pełną miskę, leżankę w słońcu i dłonie, które zawsze są gotowe do głaskania.
Na ten moment jego zdrowie jest takie sobie – bywa różnie, więc nie chcemy jeszcze ryzykować narkozy, bo przed nami jeszcze leczenie ząbków. Ale jesteśmy dobrej myśli i działamy krok po kroku. Pomalutku.
Choć Leoś nie lata z nami samolotem, podróżuje samochodem, poznaje nowe miejsca i cieszy się małymi rzeczami. Choć potrzebuje więcej czasu na dostosowanie się do nowych miejsc, jest dzielny, kochany i absolutnie cudowny – taki nasz senior w wersji pawsome deluxe ❤️
I wiemy, że jeszcze wiele wspólnych chwil przed nami!





